czwartek, 2 sierpnia 2012

K-pop jak to się zaczęło...


SUBIEKTYWNY PRZEGLĄD MUZYCZNY. 

POCZĄTEK K-POPOWEJ PRZYGODY


Zanim rozpocznę dokładną, całkowicie subiektywną, niepozostawiającą na niczym i nikim przysłowiowej suchej nitki analizę muzycznej twórczości azjatyckich zespołów, solistów i innych takich... pomyślałam sobie, że chyba warto przemyśleć jak to się wszystko zaczęło.

A czemu?Bo potrzebne mi poukładanie sobie gdzie i jak po kolei moja fascynacja k-popową sceną muzyczną się rozpoczęła. I jak to się stało, że w ogóle ona się rozpoczęła...bo tego do teraz zrozumieć nie mogę. Jako osoba z jako takim wykształceniem muzycznym (8 lat szkoły muzycznej, o paru latach prywatnej nauki nie wspominając---nie nie chwalę się i nie puszę), z genetycznym obciążeniem pewnymi zainteresowaniami (ojciec-muzyczny freak....płyty i gitary w domu wylatują z  każdej szafy!!), od zawsze słuchająca tzw. dobrej muzyki, z górnej półki --->głównie jazz, blues, hard rock, stary dobry soul..., gardząca szeroko rozumianą muzyką pop, dance, club..whatever (nie tylko ze snobstwa, ale także ze szczerej niemożności polubienia tych gatunków), nie wiem, ale to nie wiem, zupełnie nie wiem jak to się stało że słucham i że lubię k-pop. jak? kiedy?
okres buntu? bo to egzotyczne? bo szaleństwo mnie ogarnęło?
może zamiłowanie do różnorodności? wszak wieść gminna (tj. opowieści moich rodziców)niesie, że dziecięciem będąc najlepiej zasypiałam do Iron Maiden bądź 5 symfonii Beethovena......może więc to stąd że otwarta na różne dziwaczne style jestem i słucham tylu gatunków muzycznych że trudno by to skategoryzować? nie wiem, nie wiem.....nie pytajcie.

lepiej opowiem co i jak.

najpierw był j-pop......ale z tego kompletnie nie potrafię się wytłumaczyć. I choć wielu (w tym moja nadal j-popowa fangirlska strona) mogłoby za to co teraz napiszę zabić, to trzeba to raz a dobrze i jasno gdzieś powiedzieć: DOBRE TO NIE JEST....niestety. no nie obroni się ani  pod względem muzyki, ani choreografii, ani teledysków, ani  nawet kostiumów (dżis Johny -san zmień chłopakom te wdzianka bo straszą) no nie..o tym jednak stworzę osobny wpis, bo muszę się popastwić więcej dłużej i konkretniej....

do rzeczy jednak...czyli o k-popie....

W międzyczasie oglądałam na Arirang tv jakiś program i tam ciągle puszczali k-popowe kawałki, którym kompletnie nie poświęcałam żadnej uwagi, choć zdążyłam się zorientować, że jakiś boysband (z którego zapamiętał mi się jedynie czerwonowłosy boy, i inny czarnowłosy poszukujący swojej lady) śpiewający dość łatwo wpadającą w ucho piosenkę, tańczący zabawne kroczki na dachu czegoś, musi być całkiem popularny, bo wciąż i wciąż go puszczają. Do tego stopnia, że nawet zdążyłam zacząć rozpoznawać tę pieśń....choć szału wtedy nie zrobiła takiego, ażebym się zainteresowała i zaczęła szukać więcej na temat tego zespołu (a tak, to było Fiction B2st'ów....swoją drogą jedna z lepszych ich piosenek), bo wtedy być może szybciej wpadłabym w sidła k-popu.... no ale co się odwlecze to nie uciecze...oj nie..

a zatem słuchając  w Internecie jakiegoś kolejnego j-popowego kawałka.....wpadłam na pierwszą piosenkę k-popową w swym  życiu, która mi się naprawdę, ale to naprawdę spodobała....ona też figuruje jako pierwsza na mojej jutubowej k-popliście....
 a coż to, ot to..... TVXQ....MIROTIC



jak dla mnie to klasyk. niepodważalny....coś czuje, ze to nie tylko moja inicjacyjna piosenka.....

potem, był druga równie dobra ....moje serce zaczynało się już przechylać



jednak mimo wielkiego uwielbienia dla obu piosenek, nadal stawiałam zdecydowany opór przed k-popem... Mój rozum podpowiadał..."nie idź tam i tak już się dostatecznie kompromitujesz słuchając j-popu, nawet widząc jak kiepskie artystycznie to jest.....więc nie rób tego ...to będzie to samo tylko w koreańskiej wersji".....
poza tym trzeba przyznać, że przy pierwszym zetknięciu koreańscy faceci nie wydali mi się tak ładniutcy i hot jak ich japońscy koledzy....powiem wprost...uważałam, że są fuj i be.....(a teraz aż wierzyć się nie chce jak mi się oko przystosowało, że wzdycham i jęczę widząc zaeyelinowanych koreańskich panów...i nie tylko ja jak mniemam)

więc mówiłam sobie...."to tylko lepiej zrobione piosenki,ale ten sam szit.prowizorka nastawiona na widoczki, a chłopcy pewnie nawet śpiewać nie potrafią na żywo...."
i tu przechodzimy do najważniejszego punktu...otóż to właśnie co zmieniło moje nastawienie do k-popu. JAKOŚĆ. Kiedy się przekonałam, że chłopcy nie tylko ładnie wyglądają, ale przede wszystkim są zdolni i warsztatowo wyćwiczeni ,że hej ho....

a to odkryłam przypadkiem. Obejrzałam sobie jakiś inny koreański program.Okazało się, że muzyczny, że śpiewają jakieś stare koreańskie hity, i że to idole z tych wszystkich  pogardzanych przeze mnie bojsbendzików śpiewają. .............i to śpiewają tak, że w ziemię wbija!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
 głosy takie, że widać, że pracy przy tym było miliony godzin! technika na wysokim poziomie: oddychanie idealne, podparcie niezachwiane, przechodzenie między rejestrami bezbłędne, do tego  zachwycające "adliby".....mi, a więc osobie, co tam troszkę śpiewu w życiu liznęła, na wydziale wokalnym wszak była,  słów brakło...  no głupio mi się zrobiło, że z góry oceniłam panów jako niezdolnych....no wstyd.

 z tego wstydu obejrzałam więc wszystkie dostępne wtedy odcinki Immortal songa i po kolei od konkretnego pana przechodziłam do grupy, z której się wywodzi....i w ten sposób poznałam zespołów wiele i mnóstwo piosenek, które albo od razu, albo później mnie opętały na wieki, a jak do tego odkryłam, że taniec chłopaków jest też na o milion wyższym poziomie od ich kolegów z kraju kwitnącej wiśni, że to profeska często jest....to wpadłam po uszy w k-popowy kompot...i do teraz w nim pływam...kraulem....




to tyle tytułem wstępu....
a zatem, aby wyrazić swą wdzięczność (??) za wprowadzenie mnie w świat k-popu....ku pamięci filmik z programu, któremu wiele zawdzięczam.......pieśń wybitnie piękna (dziękować bracion Litwinom), aranż genialny, wykonanie niemal idealne, głos jeden z moich ulubionych w k-popie.......
wykonanie Jonghyuna Milion roses....
  



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz